Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pożyczone. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pożyczone. Pokaż wszystkie posty

środa, 3 września 2014

Sztolnia w Sowich Górach

                     Góry Sowie to pasmo górskie w Sudetach Środkowych w południowo-zachodniej części Polski na terenie województwa dolnośląskiego. 'Sztolnia w Sowich Górach' to baśnie i opowieści z ziemi opolskiej, Beskidów i Dolnego Śląska.
                    Czytałam je Szkodunom, a czasami sobie, gdy podczas czytania dzieci usnęły. Wcale nie z nudów, a zmęczenia po zabawie. :)
                Inaczej odbiera się świat baśni, gdy jest się dzieckiem, a inaczej, gdy jest się osobą dorosłą. W każdy razie mi się te baśnie bardzo podobały. :) A ilustracje pozwoliły ograniczonemu dorosłemu umysłowi znaleźć się baśniowym świecie. 
                 Fajną rzeczą na końcu książki jest słowniczek, dzięki któremu można się dowiedzieć znaczenia wieli już nie używanych lub gwarowych słów:
 grzybień - lilia wodna, 
inkaust - atrament, 
jatagan - krzywa szabla turecka, 
kapica - habit mnisi,
karlus - młodzieńiec, zuch, junak,
kirasjer - żołnierz osłonięty pancerzem

Sztolnia w Sowich Górach - Kornelia Dobkiewiczowa
Ilustracje - Maria Orłowska - Gabryś
Nasza Księgarnia
Wydanie II, 1978 rok, Warszawa
 








 


piątek, 10 stycznia 2014

Śmieszna rodzinka.....

                 Macie czasami tak, że pamiętacie dokładnie okładkę książki, ale nie pamiętacie tytułu, treści i autora?
                      Mi się zdarza.
                    A ze 'Śmieszną rodzinką' było tak, że dokładnie pamiętałam okładkę. Ba! Okładka swego czasu natchnęła mnie na rysowanie niemal masowo bloków (mieszkalnych). Tytułu oczywiście nie pamiętałam. Treści też. Zastanawiam się czy kiedykolwiek ją przeczytałam? Może na oglądaniu obrazków się skończyło? W każdym razie okładka tłukła mi się gdzieś w pamięci. Nawet zastanawiałam się czy dobrze pamiętam? W antykwariatach szperałam między książkami dla dzieci z nadzieją, że znajdę (u mojej mamy jej nie ma). Aż pewnego razu znalazłam ją na regale T., starszej siostrzyczki Słodkiego Kluska. :) Szukałam czegoś co mogłabym mu poczytać, a było trochę dłuższe niż książeczka tekturowa. ;) Książka należy do ich mamy. :)
                     Miałam więc okazję poznać (przypomnieć sobie?) 'Śmieszną rodzinkę'. Rzecz dzieje się.... nie jest dokładnie powiedziane, książka napisana była w serbo-chorwackim, a pisarz pochodzi z Serbii. W każdym razie 11 letnia Duszka (albo się nie dopatrzyłam, albo się nie pojawiło jej prawdziwe imię) opowiada o swojej rodzince i przyjaciołach, wśród których są też dorośli, sąsiadach z kamienicy. Fajne przygody, lekko ironiczne żarciki. Jednak nie podobało mi się picie śliwowicy. Może jestem przewrażliwoiona, ale takie teksty nie powinny występować w książkach dla dzieci. Duszka ma 15 letniego brata Milana, on kilku kolegów (Akosia, Saszę, Erwina), a dziewczynkę 3 przyjaciółki - Sandrę, Nataszę i Iwanę. 
                     Ostatnio w antykwariacie znalazłam drugą część. :) Jeszcze nie czytałam. Pewnie poczytam Słodkiemu Kluskowi. :)

Śmieszna rodzinka - Rade Obernović
Tytuł oryginału - Tata vikend i mama vikendica
Ilustracje -nie podano, pewnie autora.
Przekład - z serbo-chorwackiego - Branko Cirlić
ISBN 83-03-01254-1
Krajowa Agencja Wydawnicza
1986 rok, Poznań
 
 










 
 
 
 

środa, 23 października 2013

Puc, Burszyn i goście......

                             Miałam to w domu. O ile dobrze się orientuję, nadal jest u mamy. (U mamy jest dużo rzeczy, które muszę sobie przywieść, ale mam tylko jedne plecy i dwie ręce i ograniczoną siłę, więc powolutku sobie zwożę to i owo). Gdy byłam mała mama mi czytała. Mi się podobało wszystko. Mojej mamie to jak Bursztyn lub Puc, już nie pamiętam, po kąpieli wytarzał się w błocie sobie śmierdział. ;) Ale dzięki temu rozumiałam śmieszne zachowanie mojego psa po kąpieli, choć go w pachnącym szamponie nie kąpałam. ;) Sama książkę przeczytałam dopiero jak byłam dorosła. Czytałam ją Martynce, która miała 9 miesięcy, siedziała na wpół leżąc w bujaczku i słuchała mnie. :) I muszę przyznać, że nadal mi się podobały przygody podwórkowych zwierzaków. :)

Puc, Bursztyn i goście - Jan Grabowski
Ilustracje - Konstanty Sopoćko
Nasza Księgarnia
Wydanie XI, 1978 rok, Warszawa

















wtorek, 10 września 2013

Co słonko widziało

                    Nie wiem dlaczego, może to dzięki mamie, która często cytowała wiersze Marii Konopnickiej, bardzo, bardzo lubię wiersze dla dzieci pisane przez Konopnicką. Lubię poezję Brzechwy i Tuwima, których poznałam w dzieciństwie, ale ich wiersze inaczej odbieram. Wiersze Konopnickiej poruszają mojej duszy pewną nutę, jeśli nazwę to nutą nostalgii, to będzie dobre określenie. Wiersze Konopnickiej są swojskie, ciepłe, słoneczne. I jeśli tylko mogę, to sięgam do nich. Ale tylko z wierszami tak jest. 
                     Niniejszy egzemplarz pochodzi z biblioteczki mojej znajomej. Jednak po dacie wydania można wywnioskować, że książka musiała należeć do jednego z jej rodziców. Domyślam się tego, bo nie pytałam. 

Co słonko widziało - Maria Konopnicka.
Ilustracje - Bogdan Zieleniec
Nasza Księgarnia
Wydanie II, 1954 rok, Warszawa.

 Okładka jest bardzo, bardzo sfatygowana.

Jeden z moich ulubionych wierszy Konopnickiej.

'Podróż na bocianie'

'Mały trębacz'



Obrazek do wiersza 'Gra w lisa'

Wierszyk, który przychodzi mi na myśl zawsze, gdy widzę żuczka. 
(Mam mi często w tych sytuacjach go opowiadała).

Żuczek. :)

'Kukułeczka'

'Na fujarce'